UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
MENU:
Reklama
Jonizator wody Aquator Silver
Jonizator wody Aquator Silver
Facebook
Googleplus
Twitter

Komentarze

Aktywny wypoczynek. Żeglarstwo

Żeglarstwo jest przepiękną dziedziną zarówno sportu, rekreacji, a także turystyki. Wymaga ono jednak sporych umiejętności i na szczęście, dla ogólnego bezpieczeństwa, do jego uprawiania w dalszym ciągu potrzebne są stosowne uprawnienia, które co prawda nie są bardzo trudne do uzyskania, ale wymagają poświęcenia sporo czasu na naukę teoretyczną i praktyczną. W każdym razie do samodzielnego kierowania jachtem są wymagane „kwity”.

Natomiast by zostać załogantem, takich dokumentów nie trzeba mieć. To kierujący jednostką pływającą sam decyduje, ilu wilków „kumatych”, a ilu „zielonych” ze strachu szczurów lądowych może zabrać ze sobą na pokład, by poradzić sobie przy wszystkich manewrach.

No i może się zdarzyć, że nie mamy zielonego pojęcia o tych wszystkich szmatkach i sznurkach, a ktoś z naszych znajomych dysponuje fajnym jachtem i zaprosi nas na krótszy czy dłuższy rejs. Czy należy stanowczo rezygnować? Jeśli tylko ciekawość świata jest w nas silniejsza niż obawa przed „huśtanym” urlopem, powinniśmy się zdecydować na udział, podkreślając wszakże, że w te „szmatki” to my tak… nie za bardzo i że to będzie nasz pierwszy raz.

Jest rzeczą ponad wszelką wątpliwość oczywistą, że jak w każdym zajęciu wodniackim, tak i w żeglarstwie, choćby tylko takim przybrzeżnojeziorowym potrzebne są umiejętności pływackie i to takie trochę lepsze niż basenowe. Gdyby i z tym był problem, dowodzący jachtem (kapitan, szyper, skipper) musi to wiedzieć. W ogóle dowodzący łodzią musi być świadom wszelkich problemów, których nawet nieświadomie możemy mu przysporzyć.

 

Jak się przygotować do rejsu?

Najważniejszym wyposażeniem dla załoganta są… buty. Wszelkie współczesne jachty są budowane z bardzo trwałych materiałów, ale nadal pozostają bardzo wrażliwe na zarysowania. Buty do poruszania się po całym jachcie – zarówno na, jak i pod pokładem – powinny mieć miękkie podeszwy. Najprościej jest zabrać ze sobą jakieś tenisówki lub trampki, ale nie te, w których chodzimy po lądzie – piasek powbijany w podeszwy także porysuje gładzie pokładowe. Jeśli już się tak zdarzy, że nie ma innego wyjścia, to wchodząc na pokład należy zdjąć obuwie lądowe, wyszorować na mokro podeszwy porządną szczotką i dopiero wtedy je założyć.

Jasne, że handel oferuje „profesjonalne” obuwie żeglarskie, ale nie ma rozsądnego powodu, by w coś takiego wyposażać się na sporadyczną, być może jedyną w życiu imprezę.

Żagle kojarzą się nam zwykle ze słońcem i wiatrem. Otóż tego słońca może być aż za dużo i warto ubrać się lekko, pamiętając o pojemniku z filtrującym kremem oraz dobrych okularach słonecznych, ale może też się owoż słoneczko nagle skryć na długo za chmurami i bez dobrej, odpornej na wiatr i deszcz kurtki i takich też spodni możemy reszcie załogi przysporzyć więcej kłopotów niż przyjemności wynikającej z naszego towarzystwa. W ogóle warto pamiętać, że w zajęciach wodniackich nader często się zdarza, że ni z tego, ni z owego zostajemy przemoczeni do imentu i trzeba się całkowicie przebrać.

Jeśli w podróży miewamy czasem odruchy wymiotne, warto zabierać na rejs choćby kilka pastylek aviomarinu lub czegoś podobnego w działaniu. Zawsze dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą butli z jakimś napojem oraz kubka i to najlepiej termicznego, bo na każdej jednostce pływającej zawsze oszczędza się dwóch rzeczy: wody i paliwa. Z tego też faktu wynika także następna uwaga – niczym tak nie skomplikujemy życia innym na pokładzie jak bezwzględną koniecznością zrobienia… prania.

Na dużych żaglowcach, a nawet na średniej wielkości jachtach, poza kapokiem każdy członek załogi posiada swoją osobistą uprząż z lonżą, których naukę zakładania i wykorzystywania robi się zawsze przed pierwszym wyjściem z portu. Zazwyczaj to szkolenie robi się jednocześnie z ćwiczeniem zakładania i zapinania kapoków. Bezpieczeństwo w turystyce i rekreacji jest zawsze nadrzędne w stosunku do frajdy!

Uprzęże żeglarskie są zupełnie innej konstrukcji niż te do wspinaczki. Może to z dawno utrwalonego nawyku i zaufania do wypróbowanego sprzętu, ale zdecydowanie pewniej na sztormowym pokładzie, czy w rozkołysie na wysokich rejach, czuję się w mojej własnej uprzęży wspinaczkowej niż w jakiejkolwiek żeglarskiej. Warto też tu zaznaczyć, że osoby wspinające się zazwyczaj szybko „łapią”, o co chodzi z tym mnóstwem sznurków na pokładzie i najczęściej już po pierwszym rejsie szukają okazji do kolejnego.

Jeśli Stwórca nie wyposażył nas w dwie lewe ręce i chętnie pomagamy przy każdej pracy, warto zabrać ze sobą na pokład parę zwykłych rękawiczek rowerowych – takich bez palców. Bardzo skutecznie uchroni to nasze dłonie przed bąblami od mniej umiejętnego ciągnięcia jakiejś liny.

W rejsach kilkudniowych dobrze jest mieć swój własny śpiwór, do którego wchodzi się zawsze przyjemniej niż do najbardziej nawet wykwintnej, ale nie własnej pościeli. Gdy nie korzystamy z niego, najlepiej zawsze śpiwór dokładnie zwinąć i zabezpieczyć przed wilgocią.

Na każdej żaglówce, jachcie czy żaglowcu jest zazwyczaj wilgotno. W naszym otoczeniu zaś znajduje się sporo osobistych przedmiotów wrażliwych na wilgoć. Zegarek, telefon, aparat fotograficzny, kamera, odtwarzacz muzyki – to wszystko zwykle ostateczny szlag trafia, gdy tylko zanurzy się w wodzie albo choćby zetknie z jakże częstą na dużych akwenach mgłą wieczorną albo poranną.

Wszystkie nasze cudeńka elektroniczne oraz dokumenty i pieniądze należy skutecznie zabezpieczyć przed wilgocią. W sklepach żeglarskich czy ze sprzętem turystycznym można znaleźć różnej wielkości pokrowce, pudła, skrzynie czy beczki całkowicie wodoodporne z atestami na zanurzenie nawet do głębokości stu metrów. Nie da się ukryć, że dopiero one są w pełni skuteczne i to pod warunkiem, że po wyjęciu na przykład aparatu fotograficznego nie zostawimy otwartego pojemnika. Trzeba go zamykać zawsze natychmiast po wyjęciu czy włożeniu czegokolwiek, bo żaden żeglarz, motorowodniak czy kajakarz nie ma najmniejszego pojęcia o wywrotce, której jego łódka ulegnie za… minutę.

Zupełnie dobrym zabezpieczeniem elektroniki przed wpływem wody są zwykłe woreczki foliowe, pod warunkiem że każdą rzecz zawiniemy po kolei w dwa niepodarte woreczki, a na wierzch każdego założymy zwykłą gumkę recepturkę. Trzeba tylko pamiętać, by po imprezie od razu powyciągać wszystko z tych woreczków i przesuszyć na słońcu i wietrze.

 

Jak zachowywać się na pokładzie?

Podstawową zasadą wodniacką jest całkowite posłuszeństwo kapitanowi. Każde polecenie dowodzącego rejsem należy wykonać natychmiast i to bez własnej inwencji twórczej. Nie wyklucza to jednak możliwości spytania w stosownym momencie, dlaczego takie akurat polecenie wydał. Jak by nie było, to dowodzący załogą odpowiada za wszystko, co dzieje się na jednostce i posłuszeństwo jego poleceniom jest absolutnie wymagane. Wszelkie zastrzeżenia, uwagi i pretensje należy zgłaszać po… wykonaniu.

Na większych jednostkach i podczas dłuższych rejsów załogę dzieli się na tak zwane wachty, które wykonują swe obowiązki we dnie i w nocy pod okiem oficerów pokładowych, ale także czasem bosmana, mechanika czy… kucharza, gdy akurat trafi się wachta kambuzowa. W czasie rejsów turystycznych nikt w zasadzie nikogo do niczego nie zmusza, ale wykonywanie pewnego minimum prac jest po prostu niezbędne, by jednostka nie utonęła w nieładzie i brudzie, a załoga nie pomarła z głodu. Inna sprawa, że to od umiejętności dowodzących pracami zależy, czy ciężki wysiłek przy na przykład brasowaniu rei będzie wyjątkową w życiu frajdą, czy upiorną katorgą.

Ahoj!

 

Zygmunt Skibicki


Sklep Poradnia.pl poleca

RABAT 5%

Dokonując w sklep.poradnia.pl zamówienia za minimum 100 zł, użyj podanego poniżej kodu rabatowego.

Kod należy wpisać podczas finalizacji zamówienia, w trakcie wyboru sposobu płatności i dostawy, w pole Kod promocyjny (po prawej stronie), a następnie kliknąć w znajdujący się obok przycisk.

Kwota do zapłaty zostanie pomniejszona o 5%.

Kod rabatowy: PORADNIA