UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
MENU:
Reklama
Jonizator wody Aquator Silver
Jonizator wody Aquator Silver
Facebook
Googleplus
Twitter

Komentarze

Matura – stres czy czysta przyjemność...

Rozmowa z dr Elżbietą Zubrzycką, psychologiem, prezesem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

 

Najpierw – przedmaturalne podniecenie, potem emocje związane z egzaminami i ogłaszaniem wyników. Spekulacje, nerwy, strach. Komu i czemu ma to służyć?

Wokół matury narosło, moim zdaniem, wiele nieporozumień. Przede wszystkim stała się ona okolicznością, którą straszy się młodzież. To takie typowo polskie: krytykować, straszyć i mieć nadzieję, że odniesie to dobry skutek. A zatem: ucz się, bo nie zdasz, ucz się, bo przepadniesz na maturze, przecież ty nic nie umiesz, obijałeś się przez wszystkie lata, niczego się nie nauczyłeś, to sobie nie poradzisz! Powtarzają to niemal wszyscy – rodzice, nauczyciele, media.

Czy matura musi się wiązać ze stresem?

Maturalny stres bierze się ze sposobu myślenia. Budujemy go we własnej głowie myślami przewidującymi niepowodzenie. Przekonanie generuje myślenie, ono zaś wpływa na uczucia, a uczucia na zachowania. Jeżeli mamy głębokie przekonanie utrwalane w szkole przez lata, że nic z nas nie będzie, bo jesteśmy do niczego, nic nie potrafimy, to myślimy, że nasza nauka i tak będzie na nic. Za tym idzie lęk, napięcie i stres, który paraliżuje. Nie bierzemy się do nauki, a gdy się już uczymy, to z miernym skutkiem. Musimy zmienić myślenie, uspokoić się, przewidywać sukces. Tylu przede mną sobie z tym poradziło, więc i ja zdam.

A można o maturze mówić inaczej, radośnie i optymistycznie?

Wystarczy powiedzieć młodemu człowiekowi: spójrz, jaka piękna pora roku! Przed tobą całe życie. Idziesz na egzamin, jesteś przygotowany, nie chowasz ściągawek, patrzysz na kwitnące kasztany i ciekawi cię, o co zapytają. Na pewno odpowiesz, a jeśli nawet jakieś pytanie cię zaskoczy, to i tak coś wymyślisz. Ta matura to cudowny czas. Otrzymasz świadectwo, pożegnasz szkołę, otworzą się przed tobą nowe możliwości. Czekają cię najdłuższe w życiu wakacje. Takie myślenie o maturze zdejmie z niej odium zdarzenia determinującego przyszłość, ukaże ją w pozytywnym świetle.

Straszenie nie motywuje i nie mobilizuje do działania.

To najgorsze, co robimy. Stwarzamy przed uczniem widmo czarnej dziury, w którą wpadnie, gdy nie zda egzaminu.

W ten sposób zamiast zachęcać pozbawiamy młodych ludzi ochoty do nauki. Wyobraźnia piętrzy przed nimi trudności, wyolbrzymia czekający ich wysiłek. Odkładają więc to zadanie w czasie. Mówią sobie: dziś pójdę do kina, jutro biorę się do pracy. Następnego dnia – znowu to samo: rano jeszcze spacer, a potem już siadam, pouczę się wieczorem, wstanę raniutko. A może jednak umówię się z kolegą, bo we dwójkę lepiej nam pójdzie. Zaczniemy pojutrze... I tak czas mija nieubłaganie, stres się potęguje, a poczucie niewiedzy rośnie.

To co należy zrobić, aby wyzwolić mobilizację?

Można zadziałać inaczej, tworząc wizję czegoś przyjemnego, do czego chce się dążyć, co może być miłe, co się chce i warto zrobić. Każdy człowiek jest jak woda, idzie po linii najmniejszego oporu. Oczywiście, w większości z nas siedzi leń, co zresztą jest naturalne i prawidłowe. Pytanie, jak pokonać to lenistwo i zamienić je w przyjemność? Trzeba zmienić taktykę, co nie jest łatwe, bo wymaga pokonania własnego lęku i zaufania w słuszność przyjętego postępowania.

Wielogodzinne „wkuwanie” i przyjemność? To chyba jakiś żart!

Trzeba „oswoić” czekający ucznia wysiłek, zminimalizować poczucie trudu. Przestawić myślenie z obowiązku na przyjemność. To nie jest jakiś sztuczny zabieg ani odwracanie przysłowiowego kota ogonem. To nasz wybór.

Tę metodę poznałam kiedyś teoretycznie, a potem sprawdziłam jej skuteczność na własnych, dziś już dorosłych i po studiach, synach bliźniakach. Sama odwołuję się do niej, gdy mam coś pilnego do zrobienia, a czas mi się „kurczy”. Rządzi nami zasada przyjemności, więc patrzmy przez jej pryzmat nie tylko na naukę, lecz także na inne, nawet codzienne czynności i obowiązki, które przecież do niej prowadzą. Sprzątanie samo w sobie nie jest zajmujące, ale pozwala zachować ład i czystość w otoczeniu. A w zadbanym miejscu dobrze jest posiedzieć i odpocząć. A zatem sprzątam dla własnej przyjemności.

Zakładamy więc naukę dla przyjemności, zgoda. Ta świadomość nie wykluczy jednak stresu, przerażenia ogromem zadania i lęku, że po prostu nie zdąży się go zrealizować. Czy jest jakiś sposób na panikę i obezwładniający paraliż?

Można przedstawić to tak: ten materiał kiedyś już przerabiałeś i nawet, jeśli czegoś dobrze nie pamiętasz, jesteś z tym osłuchany. Teraz musisz sobie jedynie przypomnieć i uporządkować. Powtórka jest zawsze łatwiejsza od nauki, procesy, zjawiska i fakty wiążą się ze sobą, tworzą pewien system, okazują się przydatne, a ty uświadamiasz sobie te powiązania z prawdziwą radością. Dostrzeżesz sens dzięki tym powiązaniom, przypomnisz sobie wiele wiadomości, które nie są dla ciebie nowe.

Uwierz, że nie masz przed sobą jakiejś hałdy, którą teraz musisz przerzucić. Masz wagoniki porozstawiane na różnych torach. Poukładaj je tak, jakbyś formował skład pociągów. To nie jest tak żmudne i nudne, jak przyswajanie zupełnie nowych wiadomości. A daje ci poczucie żonglowania wiedzą, panowania nad wiedzą. To nigdy już się nie powtórzy, każda specjalizacja pozbawi nas takiego świeżego i szerokiego spojrzenia.

Jak pokonać lenia, który w nas drzemie?

Tu już każdy zna siebie. Ktoś siądzie codziennie na godzinę, ale większość będzie o tę godzinę wszystko odkładać. Właśnie osoby skłonne do odsuwania zadań na później, powinny bardziej podlegać pozytywnej wizji matury, skupiać się nie na tym, czego nie wiedzą, lecz raczej na tym, ile już wiedzą, a co trzeba sobie przypomnieć.

Są też ludzie, którzy potrzebują „bata”. Batem może być dobrze zorganizowana grupa, bez klowna, który rozbija naukę. Mogą to też być korepetycje czy konsultacje powtórkowe, które narzucają systematyczność i dodatkowo motywują. To jest już indywidualne.

Widocznie jednak perspektywa oblanej matury kojarzy się dorosłym z tą czarną dziurą, z przepaścią. Nauczyciele i rodzice w egzaminacyjnej porażce widzą dramat, przed którym chcą uchronić i siebie, i młodego człowieka.

A czymże jest matura? To trochę większy sprawdzian, powtórka szkolnego materiału. Wszystkim zależy, żeby wypadła dobrze. Można ją powtórzyć, poprawiać.

Uczniom i rodzicom bardzo pomaga hipotetyczne założenie, że matura się nie powiodła, i odpowiedź na pytanie, co się wtedy zdarzy.

Okazuje się, że to nie jest katastrofa, ale cenne doświadczenie. Pozwoli dojrzeć, ponosząc konsekwencje własnego postępowania. Okres, jaki pozostaje do następnego „podejścia”, może być pożyteczny. Może uda się odbyć ciekawą podróż, podjąć pracę, zarobić pieniądze, zrozumieć, dlaczego warto się kształcić, posiąść nowe umiejętności na jakichś kursach.

Oblana matura, jak każda sytuacja, ma swoje dobre i złe strony. Przecież uzyskanie świadectwa dojrzałości i indeksu przedłuża status „ucznia”, i na ogół wcale nie oznacza wzięcia spraw we własne ręce, pełnej samodzielności.

Podobno pilni i systematyczni są na maturze górą, stawia ich się za wzór tym mniej pilnym...

Dajmy sobie spokój! Jedni są organicznie systematyczni, a drudzy – z natury nieregularni, zdolni do wielkiego wysiłku raz na pewien czas, niechętni planowemu, rutynowemu działaniu. Systematyczni całą pracę świata posuwają do przodu. Ci drudzy reagują na nowości i zmiany. Obie grupy są w życiu potrzebne, aby świat się nie przewrócił. Są jak pociągi i helikoptery. Żeby być nauczycielem, trzeba być pociągiem. W szkole pociągom jest lepiej, helikopterom trudniej. Ale zarówno w szkole jak i w przyszłym życiu, ze zorganizowanymi instytucjami, helikoptery muszą umieć bezpiecznie się poruszać i lądować.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Anna Jęsiak

 

***

 

Matura postrzegana jest – i słusznie – jako życiowy próg, zamknięcie pewnego etapu i otwarcie nowych możliwości, nowych dróg. Ten, kto matury nie ma, nie ma też na nie wstępu. Dlatego wszyscy traktują maturę bardzo poważnie. Matura jest normalnym zjawiskiem, jednym z elementów życia, jak grypa. Przechodzi się ją i już.

 

Jeśli młodzi ludzie przyjęliby inny sposób myślenia o maturze i przygotowaniu się do niej, jeśli naczelną zasadą uczyniliby przyjemność, mieliby dobre wyniki, a w przyszłości – też piękne wspomnienia z tego okresu życia. Wbrew pozorom takie podejście nie jest przejawem niefrasobliwości. Przykład uczonych dokonujących wielkich odkryć dowodzi, że działanie z przyjemnością i pasją daje znakomite efekty.


Sklep Poradnia.pl poleca

RABAT 5%

Dokonując w sklep.poradnia.pl zamówienia za minimum 100 zł, użyj podanego poniżej kodu rabatowego.

Kod należy wpisać podczas finalizacji zamówienia, w trakcie wyboru sposobu płatności i dostawy, w pole Kod promocyjny (po prawej stronie), a następnie kliknąć w znajdujący się obok przycisk.

Kwota do zapłaty zostanie pomniejszona o 5%.

Kod rabatowy: PORADNIA