UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
MENU:
Reklama
Market Walut
Market Walut
FITNESS.WP.PL
Facebook
Googleplus
Twitter

Komentarze

Reklama

Nietrzymanie moczu – przyczyny, leczenie

Z problemem tym, nazywanym w skrócie NTM, miewają problem zarówno kobiety jak mężczyźni; kobiety jednak częściej. Powody są inne dla obu płci, a wspólne tylko te, które wynikają z takich chorób, jak udar mózgu, stwardnienie rozsiane, cukrzyca, niewydolność krążenia, alkoholizm lub zostały spowodowane przez leki – głównie antydepresyjne, moczopędne i tzw. alfa-adrenolityczne, stosowane np. w nadciśnieniu tętniczym. Europejskie statystyki mówią, że nietrzymanie moczu dotyka 10 proc. populacji. W Polsce cierpi na tę dolegliwość ponad 3 miliony osób, wśród nich 300 ma ciężki problem.

 

Wiadomo, że ze śmiechu można się posikać. Zdarzyć się to może. Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy takie popuszczanie towarzyszy kichnięciu, kaszlnięciu, biegowi lub podnoszeniu czegoś ciężkiego.

Zjawisko to określa się mianem wysiłkowego oddawania moczu, a przyczynę u kobiet widzi w osłabieniu mięśni podtrzymujących pęcherz i macicę w wyniku porodu i menopauzy, u mężczyzn najczęściej w przeroście gruczołu krokowego.

 

Dotknąć może każdego

Nietrzymanie moczu zdarza się ludziom w każdym wieku, nasila się jednak z przybywaniem lat. Po 65 roku życia występuje u 35 proc. populacji, po 80 roku życia dotyka już 60–80 proc. W jeszcze większym stopniu, bo do 95 proc., z nietrzymaniem moczu mają problemy osoby przebywające w domach pomocy społecznej lub domach późnej starości, a to wskazuje także na przyczyny psychiczne. Dolegliwość ma charakter progresywny, a więc nie cofa się sama, tylko postępuje. Wymaga w związku z tym porady lekarza. Będzie ona tym skuteczniejsza, im wcześniej się o nią zwrócimy. Jednakże od pojawienia się pierwszych objawów do pójścia po poradę – mówią lekarze – mija średnio kilka lat. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że uważa się tę dolegliwość za wstydliwą i liczy na to, że sama ustąpi.

Reklama
Reklama

 

W Polsce i na świecie

Leczenie polega na podawaniu leków zmniejszających skurcze pęcherza – oczywiście po wykluczeniu takich przyczyn, jak infekcja dróg moczowych, kamica nerkowa itp. oraz rozmaitego rodzaju zabiegi chirurgiczne.

II Warszawskie Seminarium Neurourologii zwróciło uwagę na koszty, jakie to niesie dla opieki zdrowotnej: W Stanach Zjednoczonych koszt opieki, leczenia, rehabilitacji, pielęgnacji, absencji zawodowej chorych z NTM wzrósł w latach 1984–1999 z 10,3 mld dolarów do 29 mld dolarów rocznie. W Szwecji w 1999 roku wydatki te stanowiły 2 proc. łącznych nakładów na ochronę zdrowia. W Wielkiej Brytanii rocznie wydaje się na ten cel około 424 mln funtów. W Polsce takiej statystyki się nie prowadzi.

Jest jeszcze jeden aspekt – społeczny, związany z cierpieniem psychicznym chorego na NTM i pogorszeniem jakości jego życia. Jego i jego rodziny. Obawa przed wykryciem dolegliwości przez innych wymusza zmianę stylu życia. Powoduje ograniczenie kontaktów towarzyskich, izolację, a co za tym idzie – obniżenie poczucia godności i wartości własnej, spadek pozycji społecznej, depresję.

 

Ćwiczenie „koci grzbiet”

Zaczynamy już gonić w piętkę, przyjmujemy leki na jakąś konkretną chorobę, a potem inne na zwalczanie wywołanych przez te pierwsze ubocznych skutków. Przerwać to błędne koło jest trudno, warto jednak próbować, sięgając do naturalnych metod. W przypadku nietrzymania moczu do prostych ćwiczeń wzmacniających zwieracze. Ćwiczenia muszą jednak być wykonywane systematycznie, na wzór osób poprawiających sobie muskulaturę, wymagają osobistego zaangażowana. Tak zresztą jak każda inna choroba, nawet zwykłe przeziębienie wymaga poświęcenia mu uwagi, wyleżenia w łóżku, dania organizmowi szansy na regenerację. Oto to ćwiczenie:

Należy stanąć wygodnie, pochylić się i na zgiętych kolanach oprzeć dłonie. Wygiąć grzbiet w górę, wydychając powietrze z płuc i równocześnie ściskając mięśnie zwieraczy cewki oraz odbytu. Następnie należy zgiąć grzbiet jak najgłębiej, wciągając powietrze i podnosząc głowę jak najwyżej, równocześnie rozluźniając mięśnie obu zwieraczy. To ćwiczenie trzeba powtarzać dziesięć razy. Można też je robić siedząc na muszli, rzecz w tym, by ściskać i rozluźniać mięśnie ile się da.

 

Balbina Kubicka

 

Zobacz również:


Sklep Poradnia.pl poleca