UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
MENU:
Reklama
Jonizator wody Aquator Silver
Jonizator wody Aquator Silver
Facebook
Googleplus
Twitter

Komentarze

Piotr Pręgowski: Chciałem być wysokim blondynem

Piotr Pręgowski: Chciałem być wysokim blondynemTeraz jest Pan na szczycie i rozdaje karty, ale nie zawsze tak było.

To prawda. Jestem „gwiazdą z odzysku”. Przez wiele lat właściwie nie istniałem. I właśnie dlatego doskonale wiem, jak smakuje czekanie na telefon i rolę. Ale przecież jest to wpisane w zawód aktora.

 

Ma Pan za sobą tak zwane chude lata?

Gorzej, można by powiedzieć – zapaść. W tym czasie parałem się aktorstwem peryferyjnym. Właściwie robiłem wszystko, aby tylko utrzymać rodzinę. Prowadziłem imprezy i byłem wodzirejem. Nie wstydzę się tego czasu, bo te doświadczenia wiele mnie nauczyły.

 

W końcu wrócił Pan do pierwszej ligi i otrzymuje nie tylko wiele propozycji pracy, ale też mnóstwo listów od fanek.

Faktycznie, całkiem sporo ich dostaję, bo nagle okazało się, że kobiety mnie uwielbiają. Nie przeszkadza im mój wzrost...

 

A Panu przeszkadza?

Zawsze chciałem być wysokim przystojnym blondynem, ale mam to, co widać.

 

I ma Pan problemy z dobieraniem sobie strojów. Dlaczego?

To akurat nie wynika z niskiego wzrostu. W młodości trenowałem zapasy i byłem nawet mistrzem Warszawy juniorów i wicemistrzem seniorów. Bardzo mi się to podobało i ćwiczyłem bez opamiętania. Przez to proporcje mojego ciała zostały nieco zachwiane i zdarzało się często, że na przykład spodnie sięgały mi do połowy łydki, a rękawy koszul często pękały. Teraz jest lepiej, bo łatwiej o ubiór dla „nietypowych”.

 

Wracając do listów: czy ma Pan czas, by je wszytskie czytać?

Oczywiście. Wprawdzie nie robię tego natychmiast, bo nie zawsze mam czas, ale jak już się uzbiera ich pokaźna liczba, zaszywam się w swoim pokoju na poddaszu i czytam…

 

A żona, Ewa Kuryło, jest wtedy zazdrosna.

Nie, Ewa to kobieta – anioł, świetna aktorka, która także ma swoich fanów. Bywa, że to właśnie ona przypomina mi o przeczytaniu korespondencji.

 

Nie musi Pan już nic nikomu udowadniać?

To prawda, a jeśli już, to tylko samemu sobie. Nie da się ukryć, że to wielki komfort. Stałem się popularny, a do tego jestem bardzo dobrym komikiem. Serial Ranczo ma milionową widownię. Telewidzowie uwielbiają mojego Pietrka, a ja zrobię wszystko, aby to trwało jak najdłużej.

 

Bywa Pan czasem zmęczony?

Oczywiście, i wtedy wyruszam do domu na wsi. Stary młyn stał się naszym własnym miejscem na ziemi. Wszystko zrobiliśmy sami. Przysposabianie tego miejsca do zamieszkania trwało kilka lat, więc teraz cieszy ono szczególnie. Mamy tam zwierzęta, ptaki i tę nieprawdopodobną ciszę dookoła. Tylko tam wypoczywam i tylko tam najlepiej się regeneruję. Nie oglądamy telewizji.

I korzystacie z tego, co rodzi ziemia?

To przede wszystkim. Właśnie tam nauczyliśmy się jadać na przykład twarożek z pokrzywami i mleczem. Kiedyś nie wierzyłem w takie połączenia składników, ale dzisiaj wiem, że to działa. Odżywiamy się bardzo zdrowo, a dzięki temu lepiej się czujemy. Żyjemy bardzo ekologicznie. To nasza odpowiedź na wszystko, czym dziś raczy człowieka cywilizacja – te sztuczne dodatki i konserwanty – czyli to, co osacza ludzi w wielkich miastach. Bardzo nad tym ubolewam, ale człowiek naprawdę zdaje się być najgorszym wrogiem… ludzkości.

 

Z żoną tworzycie udany związek z imponującym stażem, a przecież w show-biznesie to nie takie łatwe....

To prawda, ale trzeba bardzo mocno chcieć być z tą drugą osobą. A przede wszystkim czerpać przyjemność ze spędzania z nią każdej chwili. Wydaje mi się, że właśnie to jest najprostsza i zarazem najlepsza recepta na sukces w związku.

 

Kłócicie się czasem?

Generalnie nie ma kłótni, ale od czasu do czasu pojawiają się drobne złośliwości. Jednak nie są one groźne. Należy tylko w odpowiednim momencie zdjąć nogę z gazu. Po kilku takich przytykach zaczynamy się śmiać. Przyznaję, że czasami jestem niedobry... Niestety, bywam bardzo gwałtowny i właśnie to niekiedy rodzi konflikt.

 

Jest Pan szczęśliwy i spełniony?

Tak i mam nadzieję, że na takiego właśnie wyglądam. Jednak przy tym wszystkim potrzeba dużo ostrożności i pokory, by się w głowie nie pomieszało. Jest tak dobrze, że później może być tylko gorzej.

 

Życzę jednak, aby nadal było dobrze!

 

Rozmawiała Beata Cichecka

 

ZOBACZ WIĘCEJ WYWIADÓW

Sklep Poradnia.pl poleca

RABAT 5%

Dokonując w sklep.poradnia.pl zamówienia za minimum 100 zł, użyj podanego poniżej kodu rabatowego.

Kod należy wpisać podczas finalizacji zamówienia, w trakcie wyboru sposobu płatności i dostawy, w pole Kod promocyjny (po prawej stronie), a następnie kliknąć w znajdujący się obok przycisk.

Kwota do zapłaty zostanie pomniejszona o 5%.

Kod rabatowy: PORADNIA