UWAGA! Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
MENU:
Reklama
Jonizator wody Aquator Silver
Jonizator wody Aquator Silver
Facebook
Googleplus
Twitter

Komentarze

„Szczęśliwe pigułki” nie zawsze dają szczęście

„Szczęśliwe pigułki” nie zawsze dają szczęścieAntydepresanty, nazywane też pigułkami szczęścia (na przykład Prozac), to leki należące do grupy SSRI (od ang. Selective Serotonin Reuptake Inhibitors), czyli tak zwanych selektywnych inhibitorów zwrotnego wchłaniania/wychwytu serotoniny. Przedłużają one działanie serotoniny, czyli hormonu szczęścia, i pomagają między innymi w leczeniu depresji.

 

Jednak od kilku lat pojawiają się coraz to nowsze doniesienia o tym, że leki te działają „cudownie” tylko na niektórych. Ostatnio pismo „Frontiers In Evolutionary Psychology” opublikowało wyniki badań, które sugerują, że manipulowanie poziomem serotoniny może mieć szkodliwy wpływ na zdrowie. Do niepożądanych rezultatów zaliczono problemy z trawieniem i spadek aktywności seksualnej. Z badań wynika także, że pacjentom przyjmującym takie medykamenty grożą udar i przedwczesny zgon.

To nie pierwsze badania, które potwierdzają szkodliwość tych specyfików. Już wcześniej okazało się, że leki SSRI nie pomagają osobom z umiarkowaną i łagodną depresją, natomiast pacjentom z ciężkimi objawami przynoszą jedynie niewielką poprawę.

 

Dwa lata temu „Canadian Medical Association Journal” poinformował, że wśród kobiet zażywających antydepresanty odnotowano wzrost liczby poronień o 69 procent.

Kluczem do zrozumienia zagrożeń płynących z długoterminowego zażywania takich leków jest serotonina. Dlatego właśnie osoby, które zakończyły kurację SSRI, często czują się jeszcze gorzej, niż przed jej rozpoczęciem.

Zdaniem Paula Andrewsa, adiunkta na wydziale psychologii ewolucyjnej Uniwersytetu McMaster w Ontario, który kierował badaniami, leki te zakłócają pracę mózgu i sprawiają, że depresja pojawia się zaraz po zaprzestaniu brania pigułek.

– Po długim stosowaniu, a potem odstawieniu SSRI, mózg dba o równowagę i zmniejsza produkcję serotoniny – tłumaczy i dodaje, że tego typu leki sprawiają, iż receptory w mózgu słabiej reagują na ten związek chemiczny. – Zmiany te są przejściowe, ale mogą utrzymywać się nawet przez dwa lata od zaprzestania zażywania leku.

Andrews ostrzega także, że antydepresanty mogą zakłócać procesy fizyczne normalnie regulowane przez serotoninę. Jest ona odpowiedzialna jest za proces trawienia i wydzielanie hormonu wzrostu, powoduje zwężenie naczyń krwionośnych w obrębie zranienia i hamuje krwawienie, a także odpowiada za funkcje seksualne.

 

Źródło: Daily Mail

ERROR_CONTENT