Jak działa głóg, doświadczyłam przypadkiem. Lekarz wykrył u mnie nadciśnienie, zapisał prestarium, zapowiedział, że lek ten trzeba brać bardzo regularnie, bo jest on jak ciężarek na naprężonej gumce – jeśli jej nie obciąża, gumka (ciśnienie) skacze do góry. No to brałam. Wkrótce potem przeziębiłam się, zaczęłam pić ziółka, aby zwalczyć uporczywy kaszel, a do wypróbowanej mieszanki (babka lancetowata, macierzanka, podbiał) dodałam kwiatostanu głogu i odrobinę rumianku. Rumianek tylko po to, by liczba składników była nieparzysta, bo tak podobno skuteczniej działają, kwiatostan głogu – bo jak piszą na torebce – pomaga w „łagodnej niewydolności wieńcowej”. Zatem pewnie nie pomoże, ale i nie zaszkodzi, zatem trzeba spróbować.
W jaki sposób tysiącznik zrobił międzynarodową karierę, chociaż nie było wtedy majstrów od reklamy, nie wiadomo. Faktem jest, że uważano go za absolutnie cudowny lek i sprzedawano za ciężkie pieniądze. Stąd zresztą jego łacińska nazwa: Centarium – centum aurum, czyli sto sztuk złota. Niemcy poszli jeszcze dalej i nazwali go Tausendguldenkraut – tysiąc guldenów, co spolszczono jako tysiącznik właśnie. Tymczasem ma on niewielkie zastosowanie w ziołolecznictwie, pomaga na nieżyt żołądka i tyle. A i to pod warunkiem, że się stosuje umiejętnie, bo przedawkowanie grozi uszkodzeniem żołądka i wątroby – pisze Czesław Klimuszko.
Szanta zwyczajna, zwana po rosyjsku szandra obyknowiennaja, po łacinie Marrubium vulgare zmienia stan biochemiczny błon śluzowych, a jednocześnie upłynnia i odkaża wydzielinę, ułatwiając jej wydalanie. Przy tym działa łagodnie, nie wysusza błon śluzowych, lecz oczyszcza je. Zauważono też jej korzystny wpływ na serce, nie bezpośrednio, lecz przez układ nerwowy. To bardzo korzystne działanie znane jest i wykorzystywane od niepamiętnych czasów.
Właściwości odżywcze morwy pierwsze odkryły motyle jedwabniki – ich gąsienice żywią się liśćmi tego drzewa, a gdy odpowiednio dojrzeją, wydzielają substancje białkowe tężejące na powietrzu w nić nawet do trzech kilometrów długości. Chińczycy już ponad sześć wieków przed Chrystusem wymyślili, jak te nici rozwijać i wyrabiać z nich jedwab. Tajemnicy produkcji strzegli jednak tak pilnie, że dopiero w VI w. n.e. przedostała się do Bizancjum, a do Europy jeszcze kilka wieków później. Pierwsze manufaktury powstały w XIV wieku we Włoszech i Flandrii. W Polsce tworzyć je zaczęto w wieku XVII, a fabrykę z prawdziwego zdarzenia zbudował w 1924 r. Henryk Witaczek w Milanówku.
Kora każdego drzewa składa się z tkanek żywych, czyli łyka, miękiszu, kory pierwotnej i miazgi korotwórczej, oraz tkanek martwych – korka lub korowiny. Dlatego może rosnąć wraz z nim, otaczając pień chroniącą warstwą. Drzew, których kora ma właściwości leczące jest tak wiele, że warto zrobić krótki przegląd.
Kora rosnących na Jawie chinowców zawiera alkaloidy chinolinowe, które leczą malarię oraz zabezpieczają przed tą chorobą. Nie robi się jednak wyciągów z kory, tylko stosuje jeden z jej głównych alkaloidów – chininę. Ponieważ działanie chininy i kory chinowej nie jest identyczne, gdy komuś chinina nie pomaga, podaje się wyciąg z kory chinowej i dopiero wtedy osiąga oczekiwany skutek.