Poradnia.pl
Sklep Poradnia.pl
Strona główna Żywienie Zasady żywienia Zupa: jeść czy nie jeść?

Komentarze

Jestem skłonny zgodzić się z tą teorią, że: ". Mianowicie tam uważają, ze RLS jest reakcją ...

Zespół niespokojnych nóg – objawy, leczenie

spora czesc lekarzy w polsce to banda idiotów np. doktor z gorzowa ordynator oddizału ginekologicz...

Rak szyjki macicy – diagnostyka i leczenie

Hej, mam 28 lat, zawsze czulam sie swietnie. Ostatnio i to przypadkiem odkrylam, ze mam niedocisnien...

Niedociśnienie tętnicze, czyli hipotonia – przyczyny i skutki

Masz szansę zawalczyć o swoje zdrowie. Operacja w późniejszym wieku nie jest już mozliwa taka o...

Epilepsja (padaczka): przyczyny, badania, leczenie

Z fibromialgią żyję już 15 lat. Jak ją zdjagnozować? Trzeba dokładnie pzreczytać jakie są o...

Fibromialgia – jak ją rozpoznać i leczyć

Ja mierzę temperaturę, ale przy pomocy monitora płodności (cyclotest) wyniki interpretuje za mni...

Jak obliczyć dni płodne?

Facebook

Zupa: jeść czy nie jeść?

Drukuj Email
 

„Wynalezienie zupy było ważnym przełomem technologicznym, ponieważ można było ugotować ją z gorszej jakości produktów” – mówi internetowa Wikipedia. No, na takie dictum każdy prawdziwy kucharz dostałby apopleksji.

Co to znaczy „produkty gorszej jakości”? Nieświeże mięso i zwiędłe warzywa? Ależ skąd, nie tak należy to rozumieć. Rzecz w tym, że gdyby ludzie pierwotni nie wynaleźli zupy, wiele pożywnych składników po prostu marnowałoby się.

Na przykład zwierzęce kości nie znalazłyby innego zastosowania, nie zaistniałyby w ogóle jako produkt jadalny – może poza szpikiem, wyssanym na surowo. Podobnie byłoby z twardymi ziarnami fasoli – wiadomo, że trzeba je gotować i to długo, żeby można było je zjeść. Rzeczywiście, pomysł na zupę, czyli podgrzewanie w wodzie różnych składników, był genialny, jak każdy prosty wynalazek.

 

Zupa z prehistorycznej kuchni

By móc ugotować zupę, potrzebne jest odporne na temperaturę naczynie. Wydaje się, że już 9 tysięcy lat przed naszą erą ludzkość wymyśliła, jak sobie z tym poradzić. Wykopany w ziemi dół wykładano kawałem zwierzęcej skóry. W tak zaimprowizowany garnek wlewano wodę, wrzucano składniki i… rozżarzone w ognisku kamienie. Do gotowania zup używano też żółwiowych skorup. Pierwsze prawdziwe, gliniane garnki są jednak znacznie młodsze – zdaniem archeologów mogą mieć jakieś 7 tysięcy lat. Przez kilkadziesiąt wieków zupa zdążyła zadomowić się na całym świecie.

 

Pierwszy prawdziwy posiłek

Zupa jest właściwie pierwszym jedzeniem, które człowiek poznaje zaraz po mleku matki. Gotowane przeciery z marchewki, ziemniaków i innych warzyw są bazą niemowlęcego pożywienia. Łatwo przyswajalne przez mały brzuszek, pełne dobroczynnych składników, mają jednak – jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka, pewną wadę. „Niskosmakowe”, „nic dziwnego, że pluje”, mówią na boku mamy, babcie i ciocie, opryskane nieraz od stóp do głów kolorową warzywną papką. I z dobroci serca, szybciej niż pomyślą, dosypują do dziecięcej zupki soli i przypraw. A to jeden z największych błędów dietetycznych.

 

Polska zupa

Prawdziwy polski obiad zwykle zaczyna się od zupy. Tych w naszej tradycji mamy wielki wybór: od rosołu, przez wszelkiej maści jarzynowe, ogórkowe, pomidorowe, po barszcz, krupnik i najsłynniejszą z polskich zup, czyli żurek. Nie licząc już wprawiającej cudzoziemców w zadziwienie egzotyki, jak zupa piwna, flaki lub czernina. Okazuje się, że ta tradycja jest ze wszech miar słuszna i zdrowa – pod pewnymi jednak warunkami. Prawidłowo przyrządzona zupa, czyli wywar mięsno-warzywny, ma same zalety. Po pierwsze, jest niskokaloryczna. Po drugie, podana jako danie wstępne, pozwala nasycić głód na tyle, że nie opychamy się bez sensu drugim daniem. Po trzecie, dostarcza organizmowi płynów – bo nie zawsze przecież pamiętamy o tym, żeby wypijać codziennie odpowiednią ilość wody. A jedząc zupę, przyjmujemy też płyn. W dodatku – po czwarte – jest to zestaw dobroczynny, zawiera bowiem całą masę potrzebnych składników mineralnych, witamin i błonnika. Zaś błonnik ów, z gotowanych warzyw, jest łatwiej strawny (niż ten, który przyjmujemy, chrupiąc na przykład surową marchew) i mniej drażni nasze jelita. A więc: więcej zupy!

 

To gdzie ten błąd?

Skoro wychwalamy zupę pod niebiosa, skąd te zastrzeżenia? Ano stąd, że polska kuchnia, gęsta od smalcu, mąki i śmietany, nie jest ideałem żywieniowym. Wszystko to, co powiedzieliśmy o dobrej zupie, ma sens o tyle, o ile gotujemy rozważnie. Najlepiej byłoby, gdybyśmy traktowali zupę rzeczywiście jako wstęp do dalszego ciągu obiadu. Taka zupa – nie wybrzydzajmy, że cienka – naprawdę lepiej nam zrobi, niż zawiesina tłusta od zasmażki (i cholesterolu!). Jasne, że minerałów i witamin nie widać gołym okiem, ale one naprawdę w zupie są. Wprawdzie istotnie, niektóre z nich, zwłaszcza te rozpuszczalne w wodzie, na czele z witaminą C, rzeczywiście znikają w procesie gotowania – ale od czego świeża zielona pietruszka? Nie bez powodu babcie i mamy posypują nią dobre polskie zupy. Zresztą witaminę C najlepiej wchłaniamy z owoców, więc w zupie naprawdę nie musi jej być. Inny kardynalny błąd to nagminne przesalanie potraw, w tym także zup. Jeśli na śniadania i kolacje jemy chleb (często z wędliną), doprawdy dostarczamy naszemu organizmowi soli – czyli chlorku sodu – w dużych ilościach. A sód – główny składnik soli – poważnie obciąża nerki i układ sercowo- naczyniowy. Zachowajmy więc umiar w soleniu. I nie chodzi tu tylko o białe kryształki! Wszelkie kostki rosołowe, przyprawy w rodzaju popularnego „warzywka” i inne polepszacze smaku są przeładowane solą i glutaminianem sodu. Naprawdę śmiało i bez szkody dla smaku można z nich zrezygnować.

 

Zupa na szybko

To samo dotyczy właściwie wszystkich zupek w proszku, w puszce, suszonych, z chińskim makaronem i tak dalej. Producenci stają na głowie, żeby udowodnić nam, ileż to warzyw zużyli do ich produkcji i jak bardzo w związku z tym poprawi nam się zdrowie, kiedy będziemy je regularnie spożywać.

Aha – akurat!

Okrutna prawda jest taka, że jedząc owe zupki, nie zyskujemy nic, oprócz czasu. Ten naturalnie jest w dzisiejszych czasach towarem deficytowym, a kiedy głód ciśnie, często nie chce nam się zastanawiać nad konsekwencjami zdrowotnymi i z zegarkiem w ręku zalewamy wrzątkiem proszek lub suchy makaron. Namawiam więc na chwilę refleksji – co warto oszczędzać: czas czy zdrowie? Wiadomo, że każdy z nas ma na sumieniu niejeden gorący kubek. Od jednej czy dwóch dawek się nie umiera, ale warto się postarać, żeby ten zwyczaj nie wszedł nam w codzienny nałóg. To nie są trucizny. Ale też nie jest to pełnowartościowe pożywienie!

Czas przeznaczony na rytuał przygotowywania zupy nie jest czasem straconym. Wiemy, co włożyliśmy do garnka – wiemy więc, co jemy. Parafrazując ludowy francuski przepis na sos vinegret, powiedzmy sobie tak: naprawdę zdrowa i dobra zupa powstanie ze składników użytych w następujących proporcjach: sól od skąpca, mięso od mędrca i warzywa od rozrzutnika.

Smacznego!

 

Marianna Królikowska

Sklep Poradnia.pl poleca

Preparat o 5-kierunkowym działaniu wspomagającym odchudzanie. Zmniejsza apetyt, przyspiesza metabolizm, zmniejsza odkładanie tkanki tłuszczowej, oczyszcza z toksyn, redukuje masę ciała.Suplement diety.

Asystor slim to suplement diety z systemem odchudzania dwufazowego na rano i wieczór. Dostarcza właściwych składników odchudzających dokładnie wtedy gdy są potrzebne.

Ułatwia odchudzanie, wykorzystując naturalne własności składników białej fasoli (Phaseolus vulgaris). Obniża kaloryczność posiłków oraz ogranicza wchłanianie cukrów. Suplement diety.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz

busy
 
Artykuły w tej kategorii:
 
Reklama