Poradnia.pl
Sklep Poradnia.pl
Strona główna news GMO, czyli żywność genetycznie zmodyfikowana

Komentarze

również stosuję Flexagen, najlepiej go toleruję

Kolagen dla twoich stawów

nie prubujcie ziuł od mirka jest jeszcze gorzej sok z cytryny też nie niewiem jak ze sokiem z ziem...

Domowe sposoby na zgagę

Ja używam testera na ślinę afrodyta- to metoda najprostsza jak dla mnie. nie muszę mierzyć temp...

Jak obliczyć dni płodne?

nikt nie ma prawa Cię oceniać. dla każdej matki nawet najbardziej niepełnosprawnego dziecka, odd...

Zespół Downa

Witam ja też mam kłopoty ze spaniem śpię krótko w nocy a potem w dzień ledwo nogami przebieram...

Nadczynność tarczycy - objawy. Leczenie radiojodem

Ja też miałam kłopoty ze spaniem potrafiłam zasnąć o 1 w nocy a o 3 już nie spałam i to tak ...

Nadczynność tarczycy - objawy. Leczenie radiojodem

Facebook

GMO, czyli żywność genetycznie zmodyfikowana

Drukuj Email
 

Rozmowa z dr inż. Iwoną Traczyk, kierownikiem Pracowni Żywieniowych Czynników Ryzyka Zagrożenia Zdrowia w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie

– Co to znaczy: żywność genetycznie zmodyfikowana?

– To produkt uzyskany z organizmów genetycznie zmodyfikowanych. Czyli takich, których materiał genetyczny został zmieniony w sposób inny niż zachodzący naturalnie w przyrodzie. Nie mówimy tu o nowych odmianach jabłek, czy np. pszenicy, które każdy rolnik może otrzymać sam przez krzyżowanie. Za pomocą bardzo nowoczesnych metod można z dowolnego organizmu przenieść gen do innego i uzyskać nowy organizm – do roślin można przenieść geny zwierzęce. Takich transmisji naturalnych w przyrodzie nie ma. Zajmuje się tym inżynieria genetyczna.

 

– Do jakiego stopnia wykorzystuje się te możliwości w praktyce?

– Na rynku konsumenckim dostępne są zmodyfikowane rośliny – tylko i wyłącznie. W Unii Europejskiej (a tym samym w Polsce) jest to soja, kukurydza, rzepak i bawełna – oczywiście ich liczne odmiany. Ale w laboratoriach prowadzi się różne prace.

 

– Czy jesteśmy w stanie rozpoznać żywność genetycznie zmodyfikowaną?

– Tak. Informacja, że produkt jest genetycznie zmodyfikowany lub że do wyrobu któregoś z jego składników użyto organizmów genetycznie zmodyfikowanych, powinna być zamieszczona na etykiecie. Jest to obowiązek producenta. Obecnie zgodnie z przepisami wymagane jest także znakowanie produktów otrzymywanych z organizmów genetycznie zmodyfikowanych (np. olej sojowy). Ale np. i w Stanach Zjednoczonych nie znakuje się żywności GMO.

 

– Czemu służą takie genetyczne modyfikacje?

– Aktualnie robi się je w celu poprawieniu cech rolniczych roślin: odmiany, które znajdują się na rynku, są np. odporne na środki ochrony roślin (herbicydy) lub wytwarzają białko trujące dla żerujących na nich owadów. Można więc ograniczyć zastosowanie herbicydów (rolnicy nie muszą stosować wielokrotnych oprysków różnymi kombinacjami herbicydów, co było konieczne, by zniszczyć chwasty, a nie zaszkodzić uprawom) i pestycydów. Natomiast następna generacja roślin będzie miała zmienione cechy odżywcze (np. ryż o zwiększonej zawartości beta-karotenu, czy ziemniaki o zwiększonej zawartości witaminy C) i technologiczne (np. ziemniaki bardziej nadające się do wyrobu frytek). W laboratoriach na świecie prowadzi się tysiące prób nad nowymi organizmami zmodyfikowanymi genetycznie.

 

– Na jaką skalę u nas stosuje się inżynierię genetyczną?

– W Polsce do dzisiaj nie mamy upraw roślin modyfikowanych genetycznie; importujemy gotowe produkty. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że gdy mówimy soja, czy kukurydza – nie chodzi wyłącznie o ziarno. To jest popcorn, kukurydza w sałatkach, kotlety sojowe, mleka sojowe, a także preparaty, których w ogóle nie widzimy, a które mogą być praktycznie wszędzie: białko sojowe czy izolaty sojowe – dodawane np. do szynki, parówek i pieczywa. Szacuje się, że 60 proc. żywności na świecie zawiera jakieś składniki sojowe. Część z nich pochodzi z soi zmodyfikowanej genetycznie. Ale wtedy powinno być to napisane na opakowaniu.

 

– Czy kontroluje się producentów?

– Tak; sprawdzane są przede wszystkim produkty, do których nie jest dołączona żadna informacja na ten temat. W Państwowej Inspekcji Sanitarnej są trzy laboratoria, które potrafią wykryć materiał zmodyfikowany genetycznie.

 

– Trudno uwierzyć, by modyfikacja żywności pod kątem środowiska nie zmieniała jej walorów zdrowotnych.

– Każdy nowy produkt podlega ocenie ryzyka, opartej na zasadzie ekwiwalentności: odmianę zmodyfikowaną porównuje się – w zakresie poszczególych cech – do odmiany tradycyjnej. Robią to oczywiście eksperci. W Unii Europejskiej oceną ryzyka zajmuje się Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, skupiający wybitnych naukowców. Gdyby wykryto jakiekolwiek negatywne skutki modyfikacji – produkt nie zostałby dopuszczony do obrotu.

 

– A więc można zaufać GMO?

– Aktualnie nie mamy dowodów, że szkodzi. Natomiast na wypadek tak zwanych późnych następstw, które mogłyby się ujawnić po latach – wprowadzono w Unii Europejskiej zasadę identyfikowalności nowych produktów: każdemu z nich nadaje się numer, za pomocą którego można go śledzić. GMO jest w obrocie od połowy lat 90. (w Europie 96/97); jak dotąd nie ma żadnych negatywnych obserwacji. W raportach z oceny nowych odmian czytamy, że są „tak samo bezpieczne, jak tradycyjne odpowiedniki”.

 

– A jak wygląda sytuacja w krajach pozaunijnych?

– Na przykład w Stanach Zjednoczonych, Japonii, czy Nowej Zelandii jest więcej roślin zmodyfikowanych (chociażby ziemniaki, buraki cukrowe i pomidory); Japończycy mają ponadto pszenicę, a lada dzień wprowadzą do obrotu papaję. Chiny – oprócz roślin jadalnych – mają na rynku również genetycznie zmieniony tytoń.

 

– Czy modyfikacja genetyczna zawsze polega na przeniesieniu obcego genu?

– To jeden z trzech sposobów. Czasem, chcąc wyeliminować jakąś cechę organizmu, unieczynnia się jego własny gen albo przeciwnie: powiela się go, by cechę wyostrzyć. Na przykład pierwszym zmodyfikowanym produktem, dopuszczonym w 1994 r. do obrotu w USA były pomidory: zmniejszono w nich aktywność genu, który odpowiada za proces dojrzewania i mięknięcia. Te pomidory – w postaci przetworzonej – trafiły również do Wielkiej Brytanii, ale nie było na nie zapotrzebowania i w efekcie na gruncie europejskim nie przyjęły się.

 

– Były gorsze w smaku?

– Nie, po prostu ludzie nie akceptowali tego produktu. Europejczycy podchodzą do modyfikacji z rezerwą. Np. producenci wędlin unikają dodawania do swoich wyrobów preparatów z soi zmodyfikowanej genetycznie, bo wiedzą, że trudniej będzie im je sprzedać. Europa niechętnie wprowadzała nowe; swego czasu była nawet z tego powodu dosyć głośna awantura: Stany Zjednoczone zagroziły Komisji Europejskiej pozwaniem jej do WTO (Światowej Organizacji Handlu) za to, że – nie wydając od kilku lat nowych decyzji – utrudnia handel międzynarodowy. W roku 2004 dopuszczono w Europie do obrotu dwa produkty GMO.

 

– Kto jest głównym producentem GMO?

– Stany Zjednoczone, Argentyna, Brazylia, Chiny, Kanada, Republika Płd. Afryki, Indie, Australia.

 

– Jakieś konkretne dane?

– W 2002 roku rośliny zmodyfikowane uprawiało 16 krajów świata, na łącznej powierzchni około 53 mln hektarów. W 2003 liczby te wzrosły odpowiednio do 18 i ponad 67. Hodowle europejskie – bardzo niewielkie – należą do Niemiec, Hiszpanii, Bułgarii i Rumunii. Za to prawdziwym liderem są Stany Zjednoczone: amerykańskie pola GMO rozciągają się na 43 mln hektarów. Ogółem na świecie zajmuje się tym 7 mln farmerów. Z całkowitej światowej powierzchni upraw soi (76 mln hektarów) – 55 proc. (41,4 mln) stanowi soja zmodyfikowana genetycznie; kukurydza, bawełna i rzepak – odpowiednio: 11, 21 i 16 proc.

 

– Jakie są perspektywy?

– Trwają prace nad zmianą właściwości mleka; w Chinach myśli się o wprowadzeniu karpia zmodyfikowanego genetycznie. Natomiast bardzo wiele roślin zostało już nie tylko przebadanych w laboratoriach, ale nawet sprawdzonych w warunkach polowych. (Warunki polowe należy rozumieć jako ściśle określone poletko z wysianą ściśle określoną liczbą roślinek, które po doświadczeniu niszczy się; są do tego odpowiednie przepisy.) O tym, czy będą dopuszczone do obrotu zadecyduje ocena ryzyka. Są wśród nich m.in.: pszenica, jęczmień, ryż, cebula, szparagi, kapusta, brokuły, papryka, cykoria, arbuz, melon, ogórek, cukinia, marchew i bataty, a także rośliny sadownicze.

 

– Dziękuję za rozmowę.

 

Grażyna Dziekan

Sklep Poradnia.pl poleca

Działa osłonowo na śluzówkę żołądka oraz redukuje dyskomfort związany z Helicobacter pylori. Mastika pozwala też na redukcję "nieświeżego oddechu" oraz zapewnia poprawę higieny jamy ustnej. Suplement diety.

Działa stabilizująco i osłonowo na przewód pokarmowy (siemię lniane). Wspomaga procesy trawienne (zielona herbata). Wspiera funkcje żołądka i jelit (aloes). Suplement diety.

Wspomaga naturalną regenerację wątroby. Eliminuje szkodliwe toksyny. Zalecany osobom, których wątroba narażona jest na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych jak np. zła dieta, alkohol, leki.

Komentarze (7)Add Comment
GMO swinstwo
Dodany przez adam, 15.02.2010
GMO szkodzi problem w tym ze nie w pierwszym ani drugim pokoleniu ale trzecim stad tak dobrze ukryc dzialanie tego swinstwa efekt jeden, oslabienie odporosci organizmu.jezeli ktos nadala wierzy ze rzady robia cos dobrego to polecam youtube - chemtrails
Monsanto ujawnia raport na temat GMO (organizmów transgenicznych)
Dodany przez skolman_mws, 30.10.2010
Biotechnologiczny gigant Monsanto został zmuszony do opublikowania badań na temat szkodliwości swoich produktów. Okazało się, że co najmniej trzy typy kukurydzy transgenicznej uszkadzają nerki i wątroby. Skutki na zwierzętach laboratoryjnych zaobserwowano już po trzech miesiącach. - http://www.dailymail.co.uk/new...amage.html
Co się kryje za skrótem GMO?
Dodany przez skolman_mws, 30.10.2010
Chyba pracownicy firmy Monsanto napisali ten wprowadzający w błąd nieprawdziwy artykuł
Dodany przez Realista, 29.07.2011
Ten artykuł jest funta kłaków nie warty!! GMO jest szkodliwe a już w najlepszym wypadku bezwartościowe!! Genetycznie zmodyfikowany kod jest patentowany a korzystanie z niego odbywa się za kwotę 4 razy wyższą niż tradycyjne nasiona które w przypadkowy sposób znikają z powierzchni ziemi!! Modyfikowane są nie tylko rośliny ale i również zwierzęta!! Monsanto dąży do zmonopolizowania całego przemysłu spożywczego na świecie!! Nikt tego nie kontroluje!! Organizacje powołane do ochrony nas przed trucicielami są skorumpowane i działają na naszą szkodę!! Ponadto zmiany genetyczne roślin wpływają na zmniejszenie populacji pszczół!!
Trujące białko w roślinach. Zjada je kto?
Dodany przez ANTY GMO, 15.08.2011
Czyli że to trujące białko jemy MY. "Nie ma żadnych negatywnych obserwacji"? Badania były wykonywane i potwierdzają szkodliwość GMO. Nie dajmy sobie mydlić oczu. DNA tych zmodyfikowanych organizmów czynią szkody w ludzkim GMO. Polecam obejrzeć na youtube dwa filmy o GMO - pierwsze dla programu Uwaga oraz Życie wymyka się spod kontroli. Kanadyjczycy nas ostrzegają - posłuchajmy tych, którzy popełnili błąd. Skąd bezpłodność, alegrie, wymieranie pszczół, skażenie gleby pestycydami, które mają niebagetelny wpływ na człowieka? Jest wiele artykułów na temat szkodliwości GMO na stronie naturalnews.com (wystarczy wpisać hasło w wyszukiwarkę). O GMO znalazły się również informacje w Wikileaks. Jeden z głównych argumentów wysuwanych za GMO to zmniejszenie głodu na świecie. Jakoś od wprowadzenia tych upraw (a uprawy zwiększyły się 25-krotnie) nie słychać o pozytywnych rezultatach. Nikt głodujących nie ratuje, dla koncernów liczą się zyski, zyski, zyski, to nie są dobrzy wujkowie. Mam wrażenie, że ta pani nie wie, o czym mówi. Ograniczenie herbicydów??? Właśnie jest dokładnie odwrotnie!!! Firmy sprzedające nasiona GMO sprzedają również bardzo agresywne pestycydy do zastosowania na rośliny GMO. A następnie zwieksza się ich stosowanie. O tym też można sobie pooglądać w internecie i dowiedzieć się jaka jest skrywana przed nami prawda. W mediach niestety znajdują się tematy-zamienniki i nie wszyscy zdają sobie sprawę z zagrozenia.
Żywność jest produkowana nie hodowana
Dodany przez Centralny, 06.01.2012
Zauważcie że przemysł żywieniowy sprowadza się do coraz większej chemii, modyfikacji i jest na to odgórne pozwolenie, czemu nikt się nie czepia przemysłu żywieniowego a np. na przemysł tytoniowy wiesza się sznur? Prawda jest taka, że jak nie masz swojego gospodarstwa i nie zrobisz dla siebie lub jeśli nie kupisz od jakiejś babci z wioski co ma swój drób, prosiaczki itp to z tych wszystkich marketów wcinasz sam jeden wielki chemiczny syf. Żywność jest teraz produkowana nie hodowana.
Czy aby na pewno nie szkodzi
Dodany przez Oportunista, 19.04.2012
Nie byłbym pewny że GMO jest nieszkodliwe , czasem tak nasuwa mi się pytanie , " Komu zależy na wyludnieniu pewnych obszarów globu z ludności." No fakt troszkę to trąci teorią spiskową , ale tak naprawdę nie wiemy i jeszcze długo nie będziemy wiedzieć jakimi konsekwencjami może grozić spożywanie na dłuższą metę takich wynalazków z GMO . No chyba że za ileś tam lat zaczną się rodzić jakieś mutanty , bo w wersji teraźniejszej jeszcze rodzą się zdrowe dzieci . Ale za ileś tam dziesiątek lat geny człowieka zostaną zmienione przez teraźniejsze i kolejne odmiany roślin konsumenckich . A niestety genetyka to bardzo wdzięczne pole dla różnego autoramentu "naukowców " dzisiaj kukurydza , ziemniaki , ryż a jutro.
Tak że na razie wcinajmy te wszystkie wynalazki z błogosławieństwem koncernów żywnościowych i aprobatą rządów, nabijajmy im kasę kosztem naszego zdrowia i potomnych .

Napisz komentarz

busy
 
 
Reklama