Poradnia.pl
Sklep Poradnia.pl
Strona główna Ziołolecznictwo Informacje ogólne Historia ziołolecznictwa – zielarki i panny apteczkowe

Komentarze

Jestem skłonny zgodzić się z tą teorią, że: ". Mianowicie tam uważają, ze RLS jest reakcją ...

Zespół niespokojnych nóg – objawy, leczenie

spora czesc lekarzy w polsce to banda idiotów np. doktor z gorzowa ordynator oddizału ginekologicz...

Rak szyjki macicy – diagnostyka i leczenie

Hej, mam 28 lat, zawsze czulam sie swietnie. Ostatnio i to przypadkiem odkrylam, ze mam niedocisnien...

Niedociśnienie tętnicze, czyli hipotonia – przyczyny i skutki

Masz szansę zawalczyć o swoje zdrowie. Operacja w późniejszym wieku nie jest już mozliwa taka o...

Epilepsja (padaczka): przyczyny, badania, leczenie

Z fibromialgią żyję już 15 lat. Jak ją zdjagnozować? Trzeba dokładnie pzreczytać jakie są o...

Fibromialgia – jak ją rozpoznać i leczyć

Ja mierzę temperaturę, ale przy pomocy monitora płodności (cyclotest) wyniki interpretuje za mni...

Jak obliczyć dni płodne?

Facebook

Historia ziołolecznictwa – zielarki i panny apteczkowe

Drukuj Email
 

Historia ziołolecznictwa – zielarki i panny apteczkoweZiołami leczył się człowiek zanim jeszcze zszedł z drzewa. Jest to więc najstarsza gałąź ludzkiej wiedzy. Pierwszymi farmaceutami były zielarki, wiedźmami zwane. „Wiedzące” budziły podziw i strach, bo źródła ich wiedzy były nieznane. Kiedy jednak ludzie zaczęli racjonalizować umiejętności, nie wystarczała im już wiedza, że coś pomaga; chcieli wiedzieć, dlaczego pomaga. Znalezienie odpowiedzi na to pytanie zajęło mnóstwo czasu, bo farmacja jako nauka pojawiła się dopiero w XIX wieku.

Zielarki w szczególny sposób obecne były w Polsce, a ma to związek z istnieniem niezliczonych ilości dworów i dworków szlacheckich – w Polsce było dziesięć razy więcej szlachty niż w innych krajach Europy, a o wiele mniej miast.

Taki wiejski dwór musiał więc być samowystarczalny. Na miejscu wyrabiano nie tylko wszelkie artykuły spożywcze świeże i konserwowane, ale także materiały i ubrania oraz przedmioty codziennego użytku. Pani domu miała z tym huk roboty, a jakby tego było mało, musiała jeszcze leczyć domowników i chłopów z wszystkich wsi należących do dworu. Do pomocy miała czeladź, a przy opiece nad chorymi „pannę apteczkową” – była to funkcja poważna i nie powierzało się jej byle komu. Ona to otrzymywała klucze do apteczki.

Apteczki były dobrze zaopatrzone i starannie urządzone. W większych dworach przeznaczano im specjalne pomieszczenie, w mniejszych – szafę w spiżarni lub obok niej.

Obszerny opis apteczki domowej z polskiego dworku – pisze Katarzyna Hanisz z Katedry Historii Medycyny i Farmacji AM w Łodzi – można odnaleźć w „Encyklopedii staropolskiej” Z. Glogera, gdzie wspomniano o oddzielnej izdebce służącej do przechowywania leków, a obok nich przypraw, korzeni, konfitur, soków, wódek i likierów.

W zamożniejszych domach i dworach książęcych organizowano większe apteki, które z reguły były zarządzane przez panią domu. Sztuka przygotowywania leków była również domeną kobiet, a profilaktyka i leczenie domowymi sposobami, zgodne z wiedzą wynikającą z doświadczeń, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. fachową pomoc. Była to więc wiedza nie byle jaka. Toteż opanowanie wspomnianych umiejętności zapewniało dziewczętom „dobre wyjście” za mąż.

W. Łoziński kreśląc w barwny sposób polski krajobraz z przeszłości, pisał, że w dawnych dworach i dworkach zakładano tzw. wirydarze, łączące cechy ogrodu spacerowego, owocowego (sadu) i kwiatowego (botanicznego). Hodowano w nich zioła lecznicze, z których wytwarzano różne formy leków, m.in.: woski, olejki, wody, octy, konfekty. Apteczka domowa zastępowała prawdziwą aptekę, a składała się prawie wyłącznie z ziół „swojskich”. Wyjątkiem był egzotyczny teriak (driakiew), panaceum na wszystkie choroby. Apteczka miała służyć nie tylko zdrowiu, ale także wygodzie i przyjemności. Dlatego też oprócz leków znajdowały się w niej środki pielęgnacyjne i to, co miłe dla podniebienia, a wiec soki, powidła, wyroby cukiernicze, słodkie wódki oraz marynaty. Potrzebnych surowców dostarczały panny dworskie i kobiety z gminu oraz myśliwi. Z pewnością były to zioła polne i łąkowe, owoce runa leśnego oraz dzika zwierzyna i tłuszcze do produkcji maści i kosmetyków.

„Jest rzeczą szczególną, że choćby wszystkie meble w dworku były skromne, to jednak w dwóch przypadkach robiono wyjątek: kunsztownie urządzano kantorek pana domu oraz apteczkę, którą często nazywano sanktuarium pani domu”.

Julian Ursyn Niemcewicz w opisie domu swego dzieciństwa powiada tak: „Dom ten według dawnego zwyczaju polskiego był z gankiem; z tego ganku wchodziło się do sieni [...]. Z tej sieni na lewą rękę wchodziło się do pokoju wybitego ciemnym obiciem [...] Z tego wchodziło się do sypialnego rodziców moich pokoju, z którego prowadziły jedne drzwi do dziecinnego, drugie do dużego przyjęć. [...] Drzwi z salonu uboczne prowadziły do małej sionki, po lewej ręce była apteczka, pełna wódek, kordiałów, tłuczeńców, pierników, ajeru, konfitur pędzonych i smażonych [...] po prawej stronie korytarz prowadzący do pokoju ojca mego i drugich dwóch, później przybudowanych, dla synów”. Usytuowanie apteczki w samym centrum domu dowodzi, jaką rolę odgrywała. Nie powinno nas dziwić, że w apteczkach znajdowały się konfitury, przyprawy i borsucze sadło, bo wszystko to były – i są – środki lecznicze. Nalewki, skuteczne na niestrawności i przeziębienia, paniom pomagały na migrenę, a panom na kaca, bo po dworach piło się tęgo, szczególnie w karnawale.

To, że opieką zdrowotną zajmowały się kobiety, wcale nie było typowe dla wszystkich kultur, tylko dla słowiańszczyzny, a wśród Słowianek pierwsze były Polki. Objęcie tą opieką wszystkich chłopów przynależnych do dworu, było zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla Polski, gdzie indziej w ogóle nieznanym. W XVI stuleciu, a po części i w następnych, przez „dwór” rozumiano u nas wszystko, co się w obrębie całej tej jednostki terytorialno-społecznej skupiało.

Panny apteczkowe czerpały wiedzę z dwóch źródeł. Z cieszących się wielkim uznaniem książek medycznych Stefana Falmirza – zaufanego pisarza na dworze Tęczyńskich i Szymona Syreniusza – od 1590 r. profesora Akademii Krakowskiej. Posiadanie tych książek – mimo bardzo wysokiej ceny – było ambicją każdego szlachcica. A także od zielarek, z którymi spotykały się w czeladnej, by odebrać zamówione zioła oraz inne ingrediencje i przy tej okazji zaznajamiały z zasadami lecznictwa ludowego. W czasach saskich modne stały się raptularze zawierające silva rerum – las rzeczy wszelakich, a właściwie groch z kapustą, jak mówili kpiarze. Bo rzeczywiście można w nich było znaleźć obok recepty „na bolenie zębów” wiersz miłosny, a obok przepisu na konserwowanie ogórków informację o uderzeniu kulistego pioruna.

Ten rodzaj lecznictwa utrzymał się aż do drugiej wojny światowej, bo choć lekarze pojawiać się zaczęli na wsiach w XIX wieku, nie cieszyli się dobrą opinią. Pomocy szukano we dworze, dopiero gdy te metody zawiodły i chory był umierający, wzywano lekarza. Utarł się nawet zwyczaj wzywania go razem z księdzem.

Panny apteczkowe miały tak mocną pozycję, że towarzystwa naukowe, zajmujące się między innymi szerzeniem wiedzy medycznej, zaadresowały do nich spis leków, które powinny się znajdować w każdej apteczce dworskiej. Spis ten ogłoszony w 1844 r. powtórzony został bez zmian w sto lat później.

 

Wiesława Kwiatkowska

Sklep Poradnia.pl poleca

Ułatwia odchudzanie się. Łagodnie pobudza perystaltykę jelit, Bogate źródło naturalnego błonnika. Sporządzony jest w 100 % z surowca naturalnego. Suplement diety.

Ułatwia odchudzanie, wykorzystując naturalne własności składników białej fasoli (Phaseolus vulgaris). Obniża kaloryczność posiłków oraz ogranicza wchłanianie cukrów. Suplement diety.

Wzmacnia efekty diety odchudzającej. Pobudza przemianę materii. Poprawia metabolizm cukrów i tłuszczów. Suplement diety.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz

busy
 
 
Reklama