ARTYKUŁY DO SŁUCHANIA

W obecnych czasach zdominowanych przez multimedialne formy przekazu dźwięk wart jest nieraz więcej niż tysiąc słów. Od dziś, aby poznać najnowsze wieści ze świata fitoterapii i szeroko pojętej profilaktyki zdrowia nie trzeba czytać - można posłuchać. Na dowolnym urządzeniu - komputerze, telefonie, tablecie. Na stronie DO SŁUCHANIA mają Państwo możliwość bezpłatnego odsłuchania lub pobrania plików audio z najciekawszymi, naszym zdaniem, artykułami z ostatnich wydań kwartalnika "Żyj Długo". Zapraszamy!

W lecie 1999 roku, w Belgii, w mieście Bornen, dziewięcioro dzieci zapadło na tajemnicza chorobę.

 

Przyszły do szkoły całkiem zdrowe, a po zjedzeniu lunchu w szkolnej stołówce wszystkie się rozchorowały. Bolała je głowa, mdlały, niektóre miały drgawki. Jedna z nauczycielek zauważyła, że do posiłku uczniowie pili coca-colę. Doszła do wniosku, że to musiała być przyczyna ich złego samopoczucia.

 

Cała afera

Dziennikarze szybko dowiedzieli się o tym incydencie. Zaczęli nachodzić miejscową rozlewnię coca-coli. Wskutek silnej presji już wieczorem firma wydała komunikat, że w całym kraju wycofuje ze sprzedaży wszystkie butelki swojego sztandarowego produktu – dziesiątki tysięcy litrów coca-coli. Rzecznik firmy oznajmił, iż rozpoczęto wewnętrzne dochodzenie i przedsiębiorstwo ma nadzieję, że wkrótce się wyjaśni, co było przyczyną dolegliwości uczniów z Bornen.

 

Nawet we Francji!

Ale czy tylko z Bornen? Objawy podobne do tych, o których poinformowały gazety i telewizja, rozlały się po cały kraju, a wkrótce dotarły do sąsiedniej Francji. Osłabione, jakby zatrute dzieci zaczęły masowo trafiać do szpitali. Podejrzenia padły na dalsze napoje tej samej firmy – takie jak nestea, fanta czy sprite. Był to największy finansowy cios w ponad wiekowej historii firmy Coca-Cola. W sumie z Belgii wycofano 17 milionów butelek różnych produkowanych przez nią napojów.

 

Nie ma toksyny

W tym czasie trwały badania toksykologiczne próbek pobranych z fabryki. Co się okazało? NIC! Nie odnaleziono żadnych trujących substancji. Przebadano też próbki krwi i moczu dzieci, które trafiły do szpitali. I co? Znowu NIC! Nie można było ustalić, co było materialną podstawą masowo występujących dolegliwości, które odnotowano u więcej niż tysiąca osób. Żadnej toksyny ani innej szkodliwej substancji nie wykryto.

– Ale dzieci naprawdę były chore, co do tego nie ma wątpliwości – stwierdził jeden z lekarzy. – Lecz najwyraźniej nie cola była ich przyczyną.

Więc co?

 

Więc co?

Wystąpił efekt nocebo – przeciwieństwo efektu placebo.

„Weź (…) pigułkę z myślą, że zrobi ci się po niej niedobrze – pisze Rutger Bregman – a z pewnością tak się stanie. Ostrzeż swoich pacjentów, że lek ma poważne skutki uboczne, a prawdopodobnie je odczują. Z oczywistych względów efekt nocebo – bo tak nazywa się to zjawisko – nie został szeroko przetestowany, ponieważ przekonywanie zdrowych ludzi do tego, że są chorzy, jest wątpliwe etycznie. Niemniej wszystkie dowody wskazują na to, że efekt nocebo może być bardzo potężny.”

 

Placebo – substancja niemająca wpływu na pacjenta, która mimo to – dzięki przekonaniu osoby, którą poddano jej działaniu – przynosi pozytywny efekt terapeutyczny (prawdopodobnie w wyniku uruchomienia endogennych procesów zdrowienia).

 

Dzieci naprawdę źle się czuły

Właśnie to ostatecznie stwierdzono, zamykając przypadek z Bornen w roku 1999. Bregman: „Możliwe, że coś było nie tak z jedną lub dwiema butelkami coli, które piły dzieciaki z Bornen. Nikt nie mówi, że nie. Ale poza tym naukowcy są dziś zgodni co do tego, że setki innych dzieci w całym kraju zaraziło się masową chorobą psychiczną. Mówiąc wprost: dzieciaki [słysząc na ten temat relacje w mediach – przyp. red.] wszystko sobie wyobraziły.”

Co nie znaczy, że udawały. One naprawdę źle się czuły. Źle się czuły, bo były przekonane, że w zaistniałej sytuacji powinny źle się czuć. Zadziałał efekt nocebo

R.W.

Żyj Długo